One Way Or Another

One Way Or Another

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 6


Diana

Kiedy Emily wyszła nie wiedziałam jak wykorzystać czas więc odpaliłam laptopa. Zalogowałam się na facebook'u. Jak zawsze od razu sprawdzam powiadomienia ktoś, coś tam polubił, udostępnił nic ciekawego, ale za to dostałam 4 zaproszenia do znajomych. Wyskoczyły mi dobrze znane już twarze i imiona. Zaakceptowałam i zaczęłam przeglądać stronę główną. Nic ciekawego, więc wzięłam aparat Em którym fotografowała na koncercie i zaczęłam przerabiać zdjęcia z koncertu dla zabicia czasu. Gdy przerabiałam już chyba 15 zdjęcie usłyszałam, że ktoś napisał na facebook'u. Tym kimś okazał się Niall.

Niall: Hej, co robisz, bo mam sprawę?
Ja: Cześć, zdjęcia przerabiam.
Niall: A to nie będę przeszkadzał.
Ja: Nie przeszkadzasz, więc mów o co chodzi.
Niall: Chciałabyś się gdzieś przejść?
Ja: Jasne i tak nie mam co robić, bo Emily gdzieś poszła.
Niall: Okej to przyjdę po ciebie, będę czekał za 30 min pod hotelem.

I się rozłączył. Ja też wyłączyłam laptopa i poszłam się przebrać. Wygrzebałam z szafy krótkie spodenki we wzór flagi amerykańskiej, koszulkę z myszką Mickey i czerwone Converse. Włożyłam do kieszeni telefon, klucze od pokoju i wyszłam. Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się do windy. Długo nie czekałam i już byłam w recepcji. Wyszłam z hotelu i usiadłam na ławce. Czekałam z 5 minut i już widziałam zbliżającego się Niall'a w moją stronę.
- Cześć, stęskniłem się, a ty?- na jego powitanie od razu wybuchłam śmiechem.
- Jasne że się stęskniłam, bo nie widzieliśmy się aż- spojrzałam na zegarek w telefonie- aż 2 godziny!
- No właśnie! Masakra nie?- zaśmialiśmy się.
- A w ogóle to gdzie idziemy i co robimy?- zapytałam blondyna.
- Chciałem Ci pokazać takie super miejsce w Londynie gdzie zawsze chodzę żeby sobie porozmyślać. To co chcesz iść?
- Jasne!- przez całą drogę buzia nawet na chwile nam się nie zamykała. Po parunastu minutach doszliśmy na miejsce.
- Blok jest stary i nikt tu nie mieszka, ale lubię tu przychodzić- weszliśmy przez stare, drewniane drzwi które przy otwieraniu strasznie trzeszczały. Na klatce schodowej było okropnie w rogach przy suficie wisiały wielkie nawleczone przez pająki pajęczyny. Nie wiem czy wiecie ale ja ich nienawidzę. Przeszliśmy przez kawałek holu i zobaczyłam na środku przejścia wielkiego zwisającego pająka przed, którym z wyprzedzeniem się zatrzymałam.
- Czemu nie idziesz dalej- spytał Niall który stał obok mnie.Wskazałam ręką na pająka- o jejciu, Niall machnął ręką i pająk gdzieś poleciał mam nadzieję że nie na mnie.
- Dziękuje- uśmiechnęłam się szeroko i ruszyliśmy dalej. Niall szedł za mną.
- Diana masz pająka na włosach- kiedy usłyszałam najgorsze 4 słowa jakie mogą być. Zaczęłam się drzeć w niebo głosy i rękoma strzepując pająka z włosów przy czym niechcący uderzyłam Niall'a w głowę.Ten przez cały czas się śmiał.
- Z czego się śmiejesz?- spytałam podejrzliwie.
-Diana ja tylko żartowałem.-mówił cały czas się śmiejąc.
-Nie lubię cię!-pchnęłam go i odwróciłam tyłem. Ten podszedł do mnie objął mnie w tali i szepną do ucha.
-Przepraszam. A teraz odwróć się i otwórz oczy.-moje ciało przeszedł dreszcz i wykonałam jego polecenie. Moim oczom ukazał się Londyn nocą. Przepiękna panorama tego miasta.
-Wow.-jedyne co wyszło z moich ust.
-Też tak powiedziałem kiedy pierwszy raz tu przyszedłem.
-Sam znalazłeś to miejsce??
-Pierwszy raz przyprowadził mnie tu Zayn.-na samo wspomnienie tego imienia moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.-Wiesz kiedy złączyli nas w zespół ciężko było mi się zaaklimatyzować w Londynie. Strasznie tęskniłem za Irlandią. Tu jest zupełnie inaczej, a dla mnie jako nastolatka tym bardziej ciężko było się zaaklimatyzować.
-Długo ci zajęło zaaklimatyzowanie się??
-Wiesz co trochę to trwało. We wszystkim doszukiwałem się Irlandii. Potem chłopcy pomogli mi się przełamać i teraz uważam Londyn za swój dom oczywiście Irlandię też.-podniósł ręce do góry na co lekko się zaśmiałam.-A tobie jak podoba się w Londynie?
-Hmm nijak. Mieszkamy tu już ile dwa czy trzy dni, a ja chce wrócić do Los Angeles-wyznałam prawdę.
-Aż tak bardzo jest ci źle??-zapytał z troską w głosie.
-Wiesz, po prostu tęsknie za domem rodzinnym. Na razie mieszkamy w hotelu, który wcale nie przypomina domu. Tęsknie za moją najlepszą przyjaciółką Angelą, która została w LA.
-Mieszkacie w hotelu?-zapytał widocznie zaskoczony.
-Tak. Znaczy pokój wygląda jak małe mieszkanko, ale nie mogę tam się po prostu odnaleźć.
-A Emily?
-Emily jest w swoim żywiole. Zawsze chciała wyprowadzić się z LA spróbować czegoś innego, więc teraz odnajduje się bez problemu. Zawsze ona była tą bardziej popularniejszą siostrą. Miała znajomych, chłopaka wszystko. Ja byłam tą spokojniejszą. W szkole miałam tylko jedną przyjaciółkę nikogo więcej, a zresztą co będę ci opowiadać zanudzę cie na śmierć.-odpowiedziałam i spuściłam głowę w dół.
-Hej Di!-palcem wskazującym podniósł mój podbródek, tak, że musiałam na niego spojrzeć.-To było kiedyś. Teraz możesz zacząć na nowo i chce być tym, który ci w tym pomoże.
-Nie chce twojej litości.
-Kto tu mówi o litości zresztą niby z jakiego powodu?-zapytał na co nic nie odpowiedziałam.-No właśnie. Zobaczysz, że zdobędziesz tu przyjaźnie do końca świata. Pokaże ci Londyn jakiego nie znasz. Pokochasz go tak jak ja. Potrzebuje tylko zaufania.-odpowiedział to tak przekonywującym głosem co zazwyczaj na mnie nie działa.
-Dobrze.-odpowiedziałam.
-Dobrze co?
-Zaufam ci.-wyszeptałam na co Niall objął mnie swoimi ramionami dzięki czemu pod skórą przeszedł przyjemny dreszcz.-Niall dusisz mnie!-wykrzyczałam resztkami sił i się zaśmiałam. Irlandczyk od razu uwolnił mnie z niedźwiedziego uścisku.
-Oh przepraszam.
-Nic się nie stało tylko muszę jechać już do domu. Jutro rano mamy zdjęcia w agencji.
-W takim razie ruszamy do waszego tymczasowego domu.-odpowiedział nie zbyt go zrozumiałam. Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy w stronę hotelu. Przez całą drogę Niall opowiadał mi przeróżne historię, które przytrafiły się jemu i chłopakom z zespołu. Na prawdę poprawił mi nastrój.
-Dziękuje za miły wieczór. Widzimy się jutro.-odparłam i złożyłam lekki pocałunek na jego rozpalonym policzku. Wysiadając zobaczyłam kątem oka jak chłopak się zarumienił. Od razu wbiegłam do pokoju. Powędrowałam do naszej sypialni. Emi słodko drzemała, więc przebrałam się w piżamę, nastawiłam budzik i wskoczyłam do łóżka.
*Kolejny dzień*
Obudził mnie głośny dźwięk mojego budzika. Nie chętnie otworzyłam oczy. O dziwo przywitały mnie promienie słońca. Przeciągnęłam się i powoli wstałam z łóżka. Nastawiłam kolejny budzik i położyłam go na uchu Emily. Tylko tak się obudzi. Sama chwyciłam ręcznik i weszłam do łazienki. Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Ciepłe strumienie wody oblewały moje zmęczone psychicznie ciało. W mojej głowie dudnił głos Nialla. Nie wiem co jest w nim takiego, ale jako pierwszy chłopak nie onieśmiela mnie aż tak bardzo. Lubie przebywać w jego towarzystwie. Wróciłam do rzeczywistości kiedy strumienie wody zaczęły być coraz to bardziej gorące. Szybkimi ruchami oczyściłam swoje ciało i wyszłam wycierając się puchatym ręcznikiem. Podeszłam do szafy jeśli tak ją można było nazwać i wybrałam szorty we wzór kwiatowy, czarną koszulkę sięgającą do pępka. Do tego nałożyłam krótkie Conversy i kwiatową opaskę. Włosy zostawiłam naturalnie skręcone. Makijażu też nie będę robiła, przecież tam mnie ubiorą, umalują i uczeszą. Zeszłam pięterko niżej do kuchni. Kiedy Emily szykowała się w łazience ja zrobiłam nam kanapki z wędliną i warzywami. Zaparzyłam herbatę i usiadłam do stołu. Po chwili na dół zeszła Emi ubrana w jeansowe szorty z białym nadrukiem, do tego kwiecistą koszulkę sięgającą do połowy jej płaskiego brzucha i kwieciste Nike.
-Hej Di.-przywitała się ze mną uśmiechem i dosiadła do stołu.-Zdecydowanie nie jestem rannym ptaszkiem.
-Ja też nie.-przyznałam siostrze rację i powróciłam do jedzenia.
-Jak wczorajszy wieczór z Niallem?-zapytała zaciekawiona.
-Super. Byliśmy w jakieś kamienicy z której jest tak przepiękny widok, że nawet sobie nie wyobrażasz.
-O to fajnie.
-A jak twoje zdjęcia w parku??
-Świetnie. Jak będziesz miała trochę czasu to możesz je poprzerabiać.
-To jak wrócimy z sesji to usiądę do zdjęć.
-Ok ok.-odpowiedziała i dalej w ciszy jadłyśmy kanapki. Nie byłyśmy skore do rozmów ze względu na tak wczesną porę. No kto lubi tak wcześnie wstawać. Zawsze umawiają te głupie, nudne spotkania na wczesne godziny. Bogaci ludzi chyba nie sypiają. Zabrałyśmy swoje plecaki, wsunęłyśmy okulary na nos i wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do agencji. Droga nie zajęła nam zbyt dużo czasu z uwagi na to, że większość ludzi była już w pracy więc nie było takiego ruchu. W agencji razem z nami były 2 dziewczyny. Razem z Emi usiadłyśmy na kanapie i czekałyśmy na swoją kolej. Wyciszając telefon zobaczyłam, że dostałam smsa od Nialla.
OD Niall
Co robisz w porze lunchu?? ;)
DO Niall
Jak narazie nie mam planów, ale nie wiem o której wyjdę z agencji. ;)
Wysłałam i długo nie musiałam czekać na odpowiedz.
OD Niall
W takim razie zadzwoń do mnie jak wyjdziesz i coś wykombinujemy! ;)
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Emily zasypiała oparta o oparcie kanapy, więc włączyłam pierwszą lepszą grę i siedziałam lekko znudzona. Czułam, że potrzebuje kofeiny jednak nie mogę wyjść, bo nie wiem kiedy nas zaproszą do środka. Gra stawała się coraz to nudniejsza kiedy usłyszałam otwierające się drzwi.
-Emily i Diana Malik. Zapraszamy.-uśmiechnięta dość niska brunetka wywołała nas. Potrząsnęłam siostrą, która od razu się ocknęła i weszłyśmy do środka.
-Cześć dziewczyny!-przywitał nas mężczyzna, który siedział wczoraj na castingu.
-Dzień Dobry.-odpowiedziałam.
-Dobra bez jakiś problemów jestem Max Shrider.-podał rękę na przywitanie.-Nie wiem czy wiecie ale to moja własna agencja. Dobra nie będę wam przecież opowiadał całej historii mojego życia. To tak Emily na prawo Diana na lewo. Tam was przyszykują i potem zdecydujemy która za pozuję na jakim planie. Według poleceń Maxa skręciłam w lewo i tam zauważyłam dziewczynę. Wysoka blondynka, długie nogi, zgrabna, piękna. Jedyne co mój mózg wyłapał przez te kilkanaście sekund.
-Cześć jestem Rebecca Haris.-podała mi rękę na powitanie, którą uścisnęłam.
-Diana Malik.
-O kurde masz tak samo na nazwisko jak ten Zayn Malik z One Direction. Jesteście rodziną?
-Nie nie to tylko zbieg okoliczności.-nie zdążyła dokończyć zdania, a ja już jej przerwałam.
-Fajnie jest mieć znane nazwisko. Mogłabyś mieć wiesz jakieś ulgi czy coś w kawiarni lub w klubie. Wiesz mówisz Malik i już wszyscy wiedzą o co chodzi.-mówiła malując mi twarz. Już jej nie lubię. Pusta blondynka. No serio, a ta jej buzia to wcale się nie zamyka.
-Bo wiesz Diana ja to na stażu jestem w agencji Maxa, ale myślę, że zostanę na dłużej. Fajnie by było. Bo jakoś inne prace mnie się nie trzymają.-wcale się nie dziwie dopowiedziałam sobie w myślach.-I tak, a to twój debiut jako modelka??
-Tak profesjonalnie to tak. Amatorsko pozowałam już przed aparatem, ale nigdy w żadnej agencji.
-Rebecca czemu znowu wzięłaś nie te ubrania co trzeba!-usłyszałam krzyk Maxa za plecami.
-To nie te?? Ja myślałam, że to te trzeba wziąć.-tłumaczyła się blondynka.
-Kochanie ty nie myśl tylko rób. Czy widziałaś na tym pokrowcu napis Diana Malik?
-No nie.
-No właśnie, więc nie rozumiem czemu je wzięłaś!-krzykną i od razu zabrał pokrowiec ze złymi ciuchami i na miejsce położył inny.
-Zawsze się tak wścieka nie wiem o co.-przyznała Rebecca kiedy Max wyszedł.-Dobra trzymaj ubrania i możesz się przebrać za parawanem-Weszłam we wskazane miejsce i szybciutko przebrałam się we wskazane mi ciuchy. Wyszłam i przejrzałam się w lustrze. Miałam na sobie jasne spodnie z lekkiego, przewiewnego materiału do tego czarną koszulkę z napisem NIRVANA. Włosy miałam wyprostowane. Oczy wy-tuszowane i powieki przeciągnięte lekkim cieniem. Usta pomalowane ciemniejszą szminką. Teraz w to wszytko trzeba było tchnąć życie. Rebecca pokierowała mnie i znalazłam się już na planie zdjęciowym gdzie czekała już Emily ubrana w fioletową sukienkę i srebrne obcasy. Wymieniłyśmy się pokrzepiającymi uśmiechami i czekałyśmy na dalsze wskazówki.
-Dobra żeby nie tracić cennego czasu Diana będziesz pozowała na białej ścianie Emily na czarnej.-ja zostałam w tym samym pomieszczeniu, a Emi przeszła do pokoju obok.
-Diana nie chce jakiś nie wiadomo jakich wymyślnych zdjęć. Zwykła ty. Pokaż nam swoją osobowość. Kilka ujęć i więcej nam nie potrzeba.-ustałam na środku i tak na prawdę nie wiedziałam co zrobić. Uśmiechnąć się czy też może nie.
-Diana pokaż nam siebie. Nie spinaj się. Pokaż nam siebie.-po tych słowach zamknęłam się na swój własny świat. Pozowałam jak do zdjęć, które robi Emily. Wyobraziłam sobie, że jesteśmy w domu i po prostu nudzi nam się i chcemy pocykać zdjęcia. Robiłam dokładnie takie same pozy jak w domu.
-Jeszcze chwile! Rób to samo! Świetnie!-usłyszałam krzyki fotografa dzięki, którym się ocknęłam. Pouśmiechałam się chwileczkę i usłyszałam te magiczne słowa:
-Mamy to!-odetchnęłam z ulgą i podziękowałam fotografowi.-Pójdź się przebrać i za chwilę pokażemy tobie i twojej siostrze zdjęcie, które wyszło najlepiej.
-Ok.-zgodziłam się i poszłam do tej niby garderoby. Ostrożnie zdjęłam ciuchy agencji i nałożyłam swoje. Zostawiłam makijaż i fryzurę i wróciłam na plan gdzie czekała zadowolona Emily.
-Mniej więcej oczywiście wybraliśmy najlepsze zdjęcia.-na monitorze zobaczyłyśmy fotki, które były na prawdę dobre. Odwaliłyśmy kawał dobrej roboty.
-Chciałbym omówić z wami kilka spraw. Zapraszam do swojego biura.-odezwał się Max i wskazał drogę. Poszłyśmy za nim nie wiedząc o co może chodzić. Weszłyśmy do przestronnego pomieszczenia gdzie wisiały zdjęcia przeróżnych oczywiście przepięknych dziewczyn. Na środku stała czarna, skórzana kanapa na której usiadłyśmy.
-Napijecie się czegoś? Woda, sok, coś mocniejszego.-zapytał.
-Sok.-odpowiedziałyśmy razem z czego za chwilę się zaśmiałyśmy.
-Sophia dwa razy sok proszę.-powiedział przyciskając jakiś przycisk na swoim przestronnym biurku.-Przejdźmy do rzeczy. Chciałbym podpisać z wami umowę na okres próbny. Już mam jedno zlecenie dla każdej z was, a potem jeśli utrzymacie się na rynku podpiszemy normalną umowę.-byłyśmy zaskoczone słowami Maxa. Szczerze myślałam, że zakończy się tylko na tej sesji i już się nie odezwą.-Co wy na to?-zapytał chyba jeszcze raz zauważając, że nie odbieramy informacji.
-Jasne, że tak!-krzyknęła z podekscytowania Emily na co ja tylko przytaknęłam.
-To się ciesze. Musicie teraz wypełnić papiery informacyjne.-podsunął nam kilka kartek w których trzeba było wypełnić swoje dane.
-A jeśli chodzi o adres to mamy wpisać adres hotelu?-zapytałam.
-Jak to hotelu nie rozumiem?
-No bo mieszkamy w hotelu. Nie mamy mieszkania.-wyjaśniła Emily.
-Przykro mi w takim razie. Musicie mieć normalne zameldowanie inaczej nici z umowy. Chciałbym to ominąć, ale niestety takie są przepisy.-jak zwykle coś.
-A możemy mieć dzień na skombinowanie czegoś?-zapytała Em.
-Ale tylko i wyłącznie dzień, bo czas na zlecenie mi się kończy, więc nie mogę niczego przedłużyć.
-Dobra ok.-odpowiedziałam.
-W takim razie trzymajcie moją wizytówkę i w razie czego dzwońcie o każdej porze.-podał nam kartonik-Mam nadzieje, że widzimy się jutro.
-My też mamy taką nadzieje.-odpowiedziałam, zabrałyśmy swoje rzeczy i pouściłyśmy agencję.
-Di jestem z ciebie taka dumna za te zdjęcia!-wykrzyczała Emily przed budynkiem.
-I tak nie ma się z czego cieszyć jak nie możemy podpisać żadnej umowy, bo nie mamy mieszkania.-odpowiedziałam zrezygnowana.
-Zobaczysz kochanie coś wymyślimy. Wrócisz sama do domu, bo muszę kupić farbę na dzisiejszą sesję?
-Nie ma problemu-pożegnałyśmy się i Emily poszła w przeciwną stronę. Ja zaś wyciągnęłam telefon i wystukałam ciąg cyferek.
-Słucham?-usłyszałam irlandzki akcent.
-Hejka Niall to ja Diana. Właśnie wyszłam z agencji nie wiem może chcesz spotkać się na lunch?
-No pewnie sam miałem ci to zaproponować.
-A co powiesz na to, żeby zjeść u mnie?
-Coraz bardziej mi się to podoba. To może zróbmy tak. Podejdziesz kawałek do Nandos i tam poczekasz na mnie co?
-Nie ma problemu.
-A wiesz gdzie to jest?
-Tak spokojnie dam radę.-odpowiedziałam ze śmiechem.
-Dobra to widzimy się za 10 minut. Pa-pożegnał się i rozłączył. Schowałam telefon do kieszonki i ruszyłam w stronę restauracji. Idąc zastanawiałam się co zrobimy teraz. Wrócimy do LA i tam pójdziemy na studia? Czy może kupimy małe mieszkanie specjalnie na potrzeby modelingu? Te myśli krążyły po mojej głowie dopóki nie zauważyłam blond czupryny w środku restauracji. Przybrałam uśmiechniętą maskę na twarz i weszłam do środka.
-Hej blondasku.-przywitałam się.
-Hej brunetko. Co zamawiamy?
-Hmm może po prostu skrzydełka i frytki?
-Brzmi pysznie!-klasnął w dłonie i poszedł złożyć zamówienie. Ja natomiast usiadłam przy stoliku.
-Ślicznie wyglądasz.-skomplementował mnie wracając do stolika.
-Dziękuje bardzo. A gdzie chłopcy?
-Louis gdzieś z Eleanor, Liam z Danielle, Zayn z Perrie, a Harry w domu śpi.
-Mhmm to powiedz mi jeszcze kto to Eleanor, Danielle i Perrie?-zapytałam nieśmiało.
-No tak. Eleanor to dziewczyna Louisa jest studentką, Danielle dziewczyna Liama jest tancerką i Perrie to dziewczyna Zayna jest piosenkarką i śpiewa w zespole Little Mix
-Mhmm a długo są w związku?
-To zależy o kogo pytasz.
-No o Zayna i Perrie.
-Jakieś 6 miesięcy niedługo będzie. Poznali się przez X Factora. Little Mix też zostały połączone w zespół. Potem my zostaliśmy zaproszeni do singla dla fundacji i tak się poznali.
-Super, że muzyka ich połączyła.-w tym momencie dostaliśmy nasze zamówienie i myślałam, że spokojnie wyjdziemy z restauracji. Jednak przed budynkiem czekało stado reporterów. Widząc to Niall chwycił mnie za rękę i przeciągną przez tłum prosto do auta.
-Diana ja bardzo przepraszam. Nie wiedziałem, że oni tu będą. Zresztą są wszędzie.-mówił widać wkurzony.
-Niall spokojnie. Wiedziałam, ze spotykając się z tobą jest to możliwe. Jest ok. nic się nie stało.-chwyciłam go za rękę by zwrócił na mnie uwagę. Po chwili ścisnął ją mocniej i skierowaliśmy się do hotelu. Nim się spostrzegłam byliśmy na miejscu. Przekręciłam klucz w zamku co upewniło mnie, że Em nie ma w domu.
-Rozgość się, a ja przyniosę talerze.-wskazałam ręką na salon, a sama poszłam do kuchni. Z szafek wyjęłam talerze i porozkładałam na nich jedzenie i poszłam do salonu.
-Niby takie małe mieszkanko.-skomentował Niall.
-No można tak powiedzieć.-usiedliśmy na kanapie, włączyłam telewizor akurat leciała jakaś komedia. Rozmawialiśmy oglądając film i przy tym zajadając się pysznym jedzonkiem. Jednak cały czas w głowie miałam to, że przez brak mieszkania nie możemy podpisać umowy. Czemu to musi być takie posrane!
-Diana halo!-ocknęłam się kiedy Niall machał mi ręką przed twarzą.
-Przepraszam zamyśliłam się.-przyznałam się.
-No właśnie widzę od początku jesteś jakaś zamyślona co się dzieje?
-Nie to nic takiego. Na prawdę.
-Diana nie ściemniaj mi.
-Oj po prostu chodzi o to, że byłyśmy dziś na sesji i Max właściciel agencji chce podpisać z nami umowę, ale nie możemy tego zrobić bo nie mamy stałego zameldowania.-powiedziałam wszytko na jednym oddechu.
-A adres hotelu się nie liczy??-zapytał zmartwiony.
-Właśnie w tym problem, że nie. Mamy jeden dzień na zameldowanie, ale Niall powiedz mi gdzie my w kilka godzin znajdziemy mieszkanie co?-wzruszył ramionami i wyciągnął ręce przed siebie. Chętnie wtuliłam się w jego tors.-To była taka szansa dla nas. Mogło się zacząć coś ruszać, ale wychodzi na to, że musimy wrócić do Los Angeles.
-Może coś razem znajdziecie. Na początek przecież może wystarczyć małe mieszkanko.
-Ja to wiem Niall, ale takich rzeczy szuka się tygodniami, a my mamy jeden dzień.
-Zobaczysz uda wam się.-zaczął ręką gładzić moje plecy dzięki czemu się trochę uspokoiłam. Po chwili usłyszeliśmy klucze przekręcające się w zamku na co odskoczyliśmy od siebie. Do środka weszła Emily z 2 puszkami farby.
-O hej Niall, witaj siostrzyczko.
-Dobra to ja się będę zbierał. Do zobaczenia nie długo na sesji.-blondyn pożegnał się z nami obiema i wyszedł.
-Kolejna randka?-zapytała zaczepnie Emily.
-Emily to nie jesteś śmieszne. Musimy się zastanowić co robimy dalej. Gdzie my znajdziemy mieszkanie w kilka godzin-powiedziałam.
-Odpalaj komputer. Spróbujemy coś znaleźć. Damy rade kochanie.-siostra pogłaskała mnie po plecach i przytuliła.
*Perspektywa Nialla*
Wracając do naszego kompleksu zastanawiałem się jak mogę pomóc dziewczynom. Nie chciałem, żeby wyjechały do LA. Przyznam, że polubiłem Dianę. Odnajduje w niej swoją bratnią duszę. Mamy wiele wspólnego. To co powiedziała dziś bardzo mnie zaskoczyło. Nie przeszkadzał jej tłum reporterów co dla innej dziewczyny byłoby wielkim oburzeniem. Czuję, że ona jest niezwykła. Wszedłem do domu gdzie siedzieli chyba wszyscy.
-Chłopcy narada!-krzyknąłem wchodząc do salonu. Wszyscy usiedli na kanapie, a ja na fotelu naprzeciw wszystkich.
-Co się stało?-zapytał zatroskany Liam.
-Byłem teraz u Diany gadaliśmy i wyszło, że zostały w pewnym sensie bez mieszkania. Jak wcześniej mówiły poszły na ten casting do agencji i dziś chcieli podpisać z nimi umowę, ale nie mogą bo dziewczyny nie mają stałego zameldowania.
-Więc co my mamy z tym wspólnego??-zapytał lekko zdziwiony Harry.
-Może mogłyby u nas zamieszkać?-zapytałem, bo nie mogę sam o tym decydować.
-Jak dla mnie nie ma problemu.-odezwał się pierwszy Zayn.
-Ja też nie mam problemu mieszkać z dwiema dziewczynami.-Harry poruszał brwiami za co rzuciłem go poduszką.
-Polubiłem Dianę i Emily, ale wiecie, że nie ma Louisa, więc nie możemy za niego decydować.-odpowiedział Liam.
-Daddy dobrze wiesz, że Lou przechodzi teraz ciężki okres w życiu jak postawimy go przed faktem dokonanym będzie łatwiej.
-Dobra dobra, ale powiedz ty nam co ci tak na tym zależy hmm?-zapytał Zayn.
-Po prostu polubiłem Dianę i tyle. Nie chce żeby nasza znajomość skończyła się w dwa dni.
-Ohh nasz mały Niall dorasta i się zauroczył!-Harry krzyknął i wszyscy przygnietli mnie wykrzykując moje imię. Czyli dziewczyny mogą spokojnie się wprowadzić.
*Kilka godzin później perspektywa Diany*
Właśnie rozstawiamy wszystko z Emily na hali. Dobrze, że wybrali to miejsce, bo inaczej nie wiem jakbyśmy wylały na nich farbę. Emily wszystko obczaiła ja mam tylko pociągnąć w pewnym momencie za sznurek. Ustawiałam lampy kiedy usłyszałyśmy śmiechy w oddali. Za chwilę otworzyły się masywne drzwi i ujrzałyśmy chłopaków z dwiema blondynkami i dobrze zbudowanym, umięśnionym mężczyzną.
-Cześć dziewczyny!-Harry się wyrwał i pomachał. Obie się zaśmiałyśmy i podeszłyśmy się przywitać ze wszystkimi. Z każdym się przytuliłam tylko Louis rzucił ciche cześć. Jak zwykle w sumie nic nowego.
-A właśnie poznajcie moją dziewczynę Perrie. Perrie to Emily i Diana.-chciałam podać jej rękę jednak ona mnie przytuliła co było bardzo miłe.
-Dzięki, że nas nikt nie przedstawi-odezwał się umięśniony facet.-Jestem Paul manager chłopaków, a to Lou stylistka.-podaliśmy sobie dłonie i chłopcy poszli się przebierać, a Perrie została z nami.
-Od dawna zajmujecie się fotografią?-zapytała nas.
-Wiesz co od pierwszej klasy liceum już tak oficjalnie, ale to moja pierwsza prawdziwa sesja dla kogoś znanego.-odpowiedziała Emily.
-Słyszałam, że dostałyście się do agencji modelek.
-Można tak powiedzieć. Musimy mieć swoje mieszkanie, żeby podpisali z nami umowę, a takiego nie posiadamy. Patrzyłyśmy to wszystko jest zbyt drogie żeby kupić specjalnie na potrzeby modelingu.-odpowiedziałam.
-No w sumie racja kupować mieszkanie na potrzeby modelingu, ale w sumie jeśli to wasze marzenie to warto spróbować coś pokombinować.
-Niall mówił mi, że jesteś w zespole Little Mix prawda?
-Tak. Właśnie przygotowujemy naszą pierwszą płytę, więc mamy dużo pracy, ale czasami fajnie oderwać się od tego wszystkiego i tak jak dziś przyjść na sesję czy posiedzieć z Zaynem lub całym 1D.-chciałam coś odpowiedzieć, ale w tym momencie wyszli chłopcy, a my musiałyśmy zabrać się do roboty. Emily chwyciła aparat i zwróciła się do chłopców.
-Powiedzcie mi tylko gdzie chcecie zamieścić te zdjęcia?
-Myślałem, że jeśli jest to próbna sesja to zamieścimy ją na ich oficjalnej stronie-odpowiedział Paul.
-No to w takim razie zachowujcie się naturalnie. Bez żadnych szczególnych poz. Diana.-wskazała na mnie i podeszłam do chłopaków. Zmierzyłam odległość i ustawiłam odbicie światła.
-Dobra ja nie będę wam mówiła wam kiedy będę robiła zdjęcie wy po prostu nie wiem śpiewajcie, śmiejcie się róbcie co chcecie.-Emily objaśniała szczegóły kiedy ja odwróciłam się i zobaczyłam Paula który schylił się tak, że wyglądało to, że z jego tyłka wylatuje dym. Zobaczyłam, że Niall zauważył to samo i po chwili jego śmiech rozniósł się po całym pomieszczeniu. Za chwile zawtórowali mu chłopcy nawet Louis. Widziałam, że Emily cały czas robi fotki i korzysta z ich euforii.  Nasze spojrzenia się spotkały i głową wskazała na liny. Chłopcy szaleli na płótnie w pewnym momencie szybko pociągnąłem za linę i cała zawartość puszki rozlała się po zdezorientowanych chłopakach. Przez chwilę stali wryci co Emi od razu uchwyciła na zdjęciach. Jednak nie trwało to długo. Nim się obejrzałam oni dalej skakali i wygłupiali się.
-Dobra ostatnie zdjęcie. Ustawicie się tak jak chcecie.-
krzyknęła Emily. Widząc ich ustawienie szybko
pozmieniałam lampy i wszytko było gotowe.
-Dzięki za zdjęcia!! Mamy to!!-Emily wykrzyczała zadowolona z siebie. Reszta pracy należy do mnie.
-Wrócimy do domu, więc jutro spokojnie zdjęcia będą gotowe tylko na jaki adres mailowy mam je wysłać?-zapytałam Paula. On podał mi swoją wizytówkę na której było wszystko napisane. Zebrałam lampy i zapakowałam nasz aparat. Louis oczywiście zebrał swoje manatki i poprosił Paula, żeby odwiezdz go do domu. No nie rozumiem go. Serio zachowuje się jak taka rozpieszczona gwiazdka. Zobaczyłam, że reszta rozmawia z Emily, więc chętnie do nich podeszłam.
-O mamy obie siostry to możemy w końcu wam coś powiedzieć.-wyskoczył Niall na co popatrzyłyśmy na niego-A więc dziś Diana opowiadała mi, że dostałyście się do agencji modelek, ale nie możecie podpisać umowy, bo nie macie zameldowania. Więc uzgodniliśmy z chłopakami, że możecie u nas zamieszkać.-usłyszałam jego słowa i nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu rzuciłam się im w ramiona, na co usłyszałam śmiechy.
-Mówicie poważnie?!-zapytałam zaskoczona.
-Nie tak sobie tylko żartujemy wiesz. No jasne, że mówimy poważnie!-krzykną Zayn śmiejąc się. Przy nim stała Perrie ciesząca się z naszego szczęścia.
-Nie będzie to dla was problemem?-Emily w końcu się odezwała.
-Przecież jakby był to byśmy wam tego nie proponowali nie?!-powiedział loczek na co wszyscy się zaśmiali.
-Skoro mamy co świętować. Dobra sesja, przeprowadzka, kontrakt z agencją idźmy do jakiegoś klubu co wy na to?!-rzuciła Perrie.
-Świetny pomysł Perrie. Jestem za!-potaknęła moja siostra. Wszyscy się zgodziliśmy, więc stanęło na tym, że przyjadą po nas o 19,30 czyli mamy godzinę na przygotowanie. Zabrałyśmy wszystkie swoje rzeczy i pojechałyśmy do domu. Tam odłożyłyśmy sprzęt i ruszyłyśmy do szafy. Obie stanęłyśmy przed otwartym meblem i wyszukiwałyśmy czegoś specjalnego. W tym samym momencie chwyciłyśmy coś dla siebie na co wybuchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem. Zdecydowałyśmy, że Emily pójdzie się przebrać pierwsza i potem umaluje ją i ułożę włosy. Emi weszła do łazienki ja podłączyłam lokówkę i aparat do laptopa. Zdjęcia powoli zgrywały się, a ja za ten czas weszłam na portal plotkarski. Jeden artykuł przykuł moją uwagę. Na zdjęciu była Emily razem z Harrym. Stali na ławce w parku. Artykuł snuł domysły o tym czy Emily jest nową partnerką loczka. Kolejny ukazywał zdjęcia Nialla Horana z tajemniczą nieznajomą, którą byłam ja. No nie wierze. Napisali że byliśmy na randce, a potem pojechaliśmy do hotelu w środku miasta. Jednak nasze spotkanie nie trwało długo, bo Niall Horan wyszedł po godzinie. No nie wierze, że ludzie chcą czytać co szczegółowo robi ich idol. Może jeszcze zaczną opisywać kiedy chłopak idzie do toalety i co tam robi i przez jakiś czas. Masakra. W tym czasie wyszła Emily ubrana w kombinezon z czarnymi spodenkami i złotą górą i czarne koturny z odkrytym palcem.
-Ślicznie wyglądasz.-skomplementowałam siostrę na co otrzymałam uśmiech w odpowiedzi. Em usiadła na krzesło, a ja zajęłam się jej włosami. Chwyciłam pasma jej włosów i lekko zakręciłam na końcach. Odwróciłam ją w moją stronę i zajęłam się jej makijażem. Na początek dokleiłam sztuczne rzęsy, nałożyłam matujący podkład. Powieki pomalowałam lekko srebrnym cieniem i zrobiłam kreski eyelinerem. Usta pomalowałam jej ciemno-czerwoną szminką. Cały efekt wyglądał jak dla mnie zniewalająco. Emi wstała i przejrzała się w lustrze.
-Misiek wyglądam pięknie. Dziękuje.-siostra wyglądała na zachwyconą. Chwyciłam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Tam nałożyłam spodenki z wysokim stanem, stanik wysadzany ćwiekami, czarną ramoneskę i czarne lity. Postawiłam dziś na mocniejszy wygląd. Chce się dziś dobrze zabawić. Wyszłam z łazienki i spotkałam zaskoczone spojrzenie siostry.
-Wow Diana!-jedyne co wydobyło się z jej ust. Usiadłam na krześle i Em wyprostowała mi włosy, a potem zabrała się za makijaż. Przykleiła mi rzęsy, zrobiła mocne kreski eyelinerem i pomalowała usta krwisto-czerwoną szminką. Całość wyglądała odlotowo. W podziękowaniu przytuliłam siostrę i stałyśmy tak chwilę, aż usłyszałyśmy klakson taksówki. Wyłączyłam laptopa, chwyciłyśmy nasze torebki i zeszłyśmy na dół. Weszłyśmy do większego vana i przywitałyśmy się z każdym. Chyba domyślacie się kogo nie było? No jasne, że Louisa.
-A gdzie Lou?-zapytałam Zayna.
-Został w domu z Eleanor.
-To ona nie chciała przyjść?-drążyłam temat.
-Wiesz jak z nią rozmawiałam to chciała iść, ale Lou się nie zgodził i zostali w domu.-wyznała Perrie. Resztę drogi nie zaprzątałam sobie głowy pasiastym. W klubie była masa ludzi. W powietrzu unosił się zapach alkoholu i papierosów. Jednym słowem impreza trwała w najlepsze. Dzięki chłopakom siedzieliśmy dzisiaj w strefie VIP. Zajęliśmy miejsce i od razu zamówiliśmy drinki i kilka kolejek szotów. Po chwili kelner wrócił z naszymi zamówieniami.
-To co za kontrakt dziewczyn i za sesję!-loczek wzniósł toast, który chętnie wypiliśmy. Siedziałam między Niallem, a Perrie. Natomiast Emi siedziała między Zaynem, a Harrym, który cały czas musiał opowiadać jej coś zabawnego, bo co chwilę wybuchała śmiechem. Ja natomiast rozmawiałam sobie z Perrie.
-A jak wasz album?-zapytałam.
-Wiesz co jesteśmy chyba tak w połowie. Dużo pracy. Każda ma jakiś pomysł w swojej głowie, więc nie jest nam łatwo.-zaśmiała się. Wyjęłam telefon i mimo oporów Perrie zrobiłam jej zdjęcie, które wstawiłam od razu na Twittera z dopiskiem
@LittleMixOffic Perrie zapowiada się wspaniała noc! xoxo
-Pokaż mi co ty nam wstawiłaś-Perrie zaglądała mi przez ramię, więc chętnie wyświetliłam jej zdjęcie.
-Przepiękne.-usłyszałyśmy głos Zayna, więc po chwili widziałam ich pocałunek.
-Dobra ludzie przyszliśmy się bawić, więc ruszajmy na parkiet!-krzyknęłam i chwyciłam Nialla i Perrie za rękę i weszliśmy w tłum pijanych już ludzi. Przeciskaliśmy się, aż dociągnęłam ich wszystkich na sam środek parkietu. Razem z Perrie i Emily zaczęłyśmy tańczyć, na co chłopcy nas okrążyli. Zaczynamy zabawę!
*3,5 godziny później*
Ja, Perrie i Emily tańczymy ocierając się o siebie. Z tego co udaje mi się zobaczyć to nie ma za wiele ludzi. Musze przyznać, że się upiłam cholernie! Ale wcale mi się to podoba. Kątem oka widzę jak Zayn i Niall nas obserwują, na co nasze ruchy bardziej się nasilają. Nie zwracam uwagi już na to jak wyglądam. Czuję, że wykrzywiam nogi na obcasach, ale wcale mi to nie przeszkadza. W pewnej chwili kręci mi się w głowie i upadam na co razem z Perrie wybuchamy niepohamowanym śmiechem.
*Perspektywa Nialla*
W ułamku sekundy zobaczyłem tylko jak ciało Diany ląduje na ziemi, ale po chwili dociera mnie jej śmiech. Dziewczyny zabalowały dziś. Żaden z nas nie upił się tak jak Emily, Perrie czy Diana.
-Dobra chłopacy zbieramy się.-stwierdziłem, że na dziś starczy nam zabawy. Szedłem w kierunku Diany kiedy nasze spojrzenia się spotkały i  w pewnym momencie Diana rzuciła mi się z rozbiegu w ramiona na co podniosłem ją do góry, a ona oplotła sobie nogi wokół mojego pasa.
-Nialluś kochanie jak my się dawno nie widzieliśmy.-Diana starała się mówić wyraźnie choć nie bardzo jej to wychodziło.
-Też się ciesze. Zbieramy się do domu zabrałaś wszystko?-zapytałem rozglądając się po sali.
-Niall bo wiesz co ja cię zaprowadzę do niego.
-Diana do kogo ty chcesz mnie znowu zaprowadzić co?-pytałem się śmiejąc.
-No do Mikusia.-odpowiedziała całkiem poważnie. Chciałem postawić ją na nogi jednak mocno przycisnęła moje ciało.
-Diana, a kto to jest Mikuś?
-No mój jednorożec.-odpowiedziała z wyrzutem.
-Dobrze no.-przytaknąłem, by mieć spokój. Zarzuciłem jej na ramiona kurtkę i wsiedliśmy do taksówki zauważyłem, że Perrie przyssała się do Zayna, a Emily siedzi na baranach u loczka. Wsiedliśmy do taksówki nie zmieniając pozycji.
-Dokąd?-zapytał taksówkarz.
-Do Mikusia!-krzyknęła Diana, na co taksówkarz razem z chłopakami rzucili mi pytające spojrzenia.
-Hahahahah nie poproszę na Church Street 69-odpowiedziałem śmiejąc się.
-Niall, bo on chce mi ukraść Mikusia.-odpowiedziała i wydymała usta.
-Spokojnie Di. Nikt ci go nie ukradnie.
-To dobrze, bo on ma uszy i nos i oczy wiesz.-opowiadała całkiem poważnie. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Całą drogę słuchałem opowiadań o wyimaginowanym jednorożcu w połowie przyłączyli się nawet chłopcy śmiejąc się niesamowicie. Zapłaciłem za kurs i weszliśmy do domu.
-Mikuś pańcia przyjechała!!-Diana krzyknęła na cały głos.
-Ćśśś obudzisz Lou!-zatknąłem jej usta ręką. Zaniosłem ją do mojego pokoju i ułożyłem na łóżku. Oczywiście od razu rozłożyła się na całej powierzchni materaca. Odwróciłem się przodem do szafy kiedy Diana znowu się obudziła.
-Niall... szybko...łazienka!-powiedziała z przerwami, więc czym prędzej otworzyłem drzwi od łazienki i przeniosłem ją sadzając ją przed muszlą klozetową. Dobrze, że mam łazienkę w pokoju. Mmm zapowiada się długa noc.
Po spotkaniu z muszlą klozetową położyłem Dianę do łóżka, a sam zszedłem na dół po koce. Wchodząc do salonu zauważyłem postać leżącą na kanapie.
-Harry?-zapytałem rozpoznając tę burzę loków.
-Mhmm-mruknął.
-Jak Emily?
-W pokoju śpiewała mi piosenki, potem całowała kibel, a teraz śpi.-odpowiedział.
-Śpiewała?-zapytałem zaskoczony.
-Noo, ale trzeba przyznać, że głos ma bardzo dobry.
-Hahah może tylko po pijaku.-zaśmialiśmy się obaj. Chwyciłem koce i wróciłem do pokoju. Diana słodko spała, więc usiadłem na fotelu i nawet nie wiem kiedy oczy mi się zamknęły....



Witam Kochani!!
Wracamy po bardzo długiej przerwie!!! Trochę się pozmieniało, bo wychodzi na to, że będę pisała bloga sama. Paulina czyli Emily. Rozdział taki sobie, ale uwierzcie, że dopiero się rozkręcam. Zaczynamy od nowa, więc serdecznie zapraszam was do czytania. Będę starała się pisać jak najszybciej nowe rozdziały, ale nie łatwo jest pogodzić pierwszy rok liceum i dwa blogi. Mam nadzieje, ze zostaniecie ze mną do końca i poznacie dalsze losy naszych bohaterek.
Możecie zadawać pytania bohaterom jeśli tylko chcecie.
Jeśli możecie i oczywiście chcecie możecie reklamować mojego bloga, za co się odwdzięczę tym samym. Mam nadzieje, że rozdział się spodoba i  będziecie czytać. Kocham Was! xoxo
Do napisania!












3 komentarze:

  1. Rozdział świetny czekam na nexta.
    P.S
    Zajrzyj do mnie może się spodboa: http://last-tears-fanfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. No w końcu Paulina <3333
    A kiedy na tamtym ?

    OdpowiedzUsuń